czwartek, 24 lipca 2014

Recenzja: Unicestwienie - Jeff Vandermeer

Na "Unicestwienie" trafiłem zupełnie przypadkiem, na moim Facebooku pojawił się link do prześmiewczego artykułu  aszego dziennika. Na kilka - kilkanaście dni ta okładka zapadła mi w pamięć i po prostu musiałem wiedzieć dlaczego Pani na okładce nie ma twarzy. Nie dawało mi to spokoju... ale to już wiecie z pierwszego wrażenia poświęconego tej książce.

Vandermeer to autor do tej pory mi nie znany. Przed zakupem książki zrobiłem szybki risercz, co by wiedzieć z czym mam do czynienia... dowiedziałem się ze najbliżej mu do Lema. Nie czytałem nawet pół książki Lema, ale po lekturze Unicestwienia mam ogromną ochotę.

W skrócie, fabuła opowiada o ekspedycji, która wyruszyła aby zbadać tajemniczą Strefę X. Narratorką jest biolożka, która zdecydowała się na udział w wyprawie po tym, jak jej mąż wrócił w tajemniczych okolicznościach z badań Strefy. Dowiadujemy się, że obecna ekspedycja jest już dwunastą, a poprzedne nie przyniosły odpowiedzi na pytanie czym jest Strefa X, ani dlaczego w ogóle się pojawiła. Co ciekawe okazuje sie, że członkowie poprzednich ekspedycji jeśli wrócili, to zmarli niedługo po powrocie.

Co tak naprawdę dzieje się w Strefie? Czy jest tylko anomalią ekologiczną? A jeśli tak, to czemu członkowie wypraw umierają po powrocie?

Od pierwszych stron autor buduje atmosferę niepokoju i tajemniczości. To jedna z tych książek, gdzie akcja rozwija się leniwie, a sama historia wydaje się być o niczym, ot grupa kobiet bada anomalię ekologiczną... co w tym ciekawego? Nagle przychodzi moment kulminacyjny i zostajesz z ogromnym niedosytem. Znasz juz część odpowiedzi, ale powstało coraz więcej pytań.

Książka jest pierwszą częścią trylogii Southern Reach, nowego cyklu Vandermeera zaplanowanego na ten rok. Polecam szczerze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz