wtorek, 26 sierpnia 2014

Recenzja: Metro 2034 - Dmitrij Głuchowski

Po lekturze pierwszej książki z cyklu o moskiewskim metrze, byłem skrajnie najarany na kolejne książki w tym uniwersum. W kolejce czekała na mnie druga część serii, tym razem opatrzona cyfrą 2034.

Jak sam tytuł wskazuje, historia opowiedziana w Metrze 2034 dzieje się mniej więcej rok, po wydarzeniach z pierwszej książki. Obie historie w zasadzie nie są powiązane, to co wydarzyło się w 2033 roku traktowane jest jak plotka. Ot, przez dłuższą chwilę słynna herbata z WOGNu nie była dostępna, ale po kilku tygodniach sytuacja wróciła do normy.

Czyli co, dostajemy zupełnie nową niebanalną historię, pełną zwrotów akcji? Eeee... nie. O ile można się zastanawiać czy komentarz życia w metrze w pierwszej książce był dodany między wierszami, teraz autor w zasadzie od pierwszych stron mówi "czytelniku, uważaj to jest książka filozoficzna". W zasadzie 2/3 jeśli nie 3/4 książki stanowią przemyślenia dwójki głównych bohaterów. Pierwszym jest Homera- starszy mężczyzna, którego ostatnim celem w życiu jest stworzenie Opowieści, dzięki której zostanie zapamiętany po swojej śmierci. Drugą bohaterką jest Sasza, dziewczyna, która większość życia spędziła razem z ojcem na wygnaniu. W Metrze mamy zestawienia dwóch czasem konfliktujących ze sobą światopoglądów: z jednej strony romantycznie - naiwna Sasza z drugiej strony pragmatyczny Homer.

Fabuła jest jeszcze prostsza niż w poprzedniej części: jedna ze stacji zostaje zamknięta w tajemniczych okolicznościach. Z jednej z sąsiadujących stacji wyrusza ekipa, która ma zbadać sprawę. Niestety dużo mniej tu podróży po metrze, a dużo więcej metafizyki i filozofii. Nie chodzi o to, że ta książka jest zła. Ta książka jest po prostu zupełnie inna niż Metro 2033. Akcja, w takim klasycznym rozumieniu, dzieje się dopiero pod koniec książki kiedy w zasadzie wiadomo już o co chodzi i zostaje tylko pytanie: w jaki sposób sytuacja się rozwiąże. Opis podróży po metrze został skrócony do niezbędnego minimum. Zamiast ciekawych spotkań z ludnością metra, często przedstawiane są suche fakty: "doszli do stacji XYZ". Przyznaję bez bicia, trochę mnie taka forma zmęczyła.

Książkę przeczytałem już jakiś czas temu, ale nie mogłem się zebrać z recenzją... nie do końca wiem co myśleć. O ile poprzednia książka należała do nurtu przygodowo-socjologicznego, to ta jest już stricte filozoficzna. Powiem tak, jeśli lubisz takie książki, w których mało się dzieje, ale bohaterowie dużo myślą, to ta książka jest decydowanie dla Ciebie. Ja ze swojej strony polecam, z zastrzeżeniem, że to już nie jest książka przygodowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz