piątek, 19 września 2014

Książkowa rozkmina: Książkowi fetyszyści

Był sobie wczoraj taki komiks. Do niego jakiś tam opis i setki komentarzy zarówno na blogu Autorki, jak i fanpage na FB. I wszystko fajnie, tylko mam wrażenie, że nastąpiło kompletne niezrozumienie intencji Autorki o czym z resztą sama pisze dziś na fejsie. Póki jeszcze wstęp, generalnie z większą częścią posta Autorki się zgadzamNie uważam książek za ostateczne rozwiązanie kwestii rozrywki. Zupełnie nie. Granie na kompie czy konsoli jest super, uskuteczniam to chyba częściej niż czytam. Oglądanie TV również. Słuchanie muzyki? Czemu nie. Chodzenie do klubów? Co kto lubi.

Ale nie o tym chciałem. Chciałem o tym, że jestem snobem. Uważam, że jeśli ktoś nie czyta, to nie ma prawa nazywać się człowiekiem. Uważam, że będąc osobą czytającą jestem lepszy od osób nieczytających. Brzmię jak snob? Trudno. Co więcej uważam, że każdy ma prawo być snobem w jakiś sposób i nie ma w tym zupełnie nic złego. Osoba która skacze ze spadochronem(np. nie ja), ma prawo uważać mnie za osobę miałką. Tak samo ja mam prawo uważać kogoś za równie miałkiego tylko dlatego, że nie czyta. Mam wrażenie, że daliśmy sobie wmówić, że jest coś złego w wartościowaniu swojego hobby. Jeśli robię coś niestandardowego, a w dzisiejszych czasach czytanie jest takim niestandardowym hobby, muszę siedzieć cicho, żeby nie być odebrany jako snob. Dlaczego lobby nieczytających przekonuje mnie, że to źle że lubię czytać?

Lobby czytających niestety nie jest lepsze. Profesorowie-poloniści przekonują mnie, że muszę czytać rzeczy wybitne. Że tylko Manna a nie Martina. Że Mickiewicz i Miłosz, a nie np. Ćwiek i Pilipiuk. To przez takie podejście do czytelnictwa budzi się w ludziach odruch wymiotny na samą myśl o przeczytaniu tekstu dłuższego niż kilka stron w czasopiśmie i dlatego ludzie od czytania odchodzą. Dajmy żyć.

Na zakończenie tej rozkminy powiem tak. Traktujmy czytanie jak kolejną formę rozrywki. Nie lepszą, czy gorszą od pozostałych, a po prostu inną. Gdyby czytanie było równie powszednie co oglądanie TV, Autorka nie stworzyła by swojego posta, ja bym się nie zbulwersował jednym niefortunnym sformułowaniem i kilkoma komentarzami, a życie toczyłoby się dalej. Niestety póki co, czytanie nadal jest rozrywką niszową, a wystarczyłoby, że więcej osób zacznie czytać i skończy się temat snobizmu. Nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś czyta jedną książkę miesięcznie czy jedną dziennie, jeśli czytasz super, jeśli nie, przemyśl swoje życie.

EDYCJA:
Już trochę ochłonąłem. Po ponownym przeczytaniu tego wpisu nie wiem, czy do końca jest jasne co chcę powiedzieć. Generalnie uważam tak:
  • jeśli robisz rzeczy niestandardowe masz prawo się z tego cieszyć. Jeśli ktoś uważa Cię za snoba to trudno. Nie ma nic złego w tym, że robisz coś innego.
  • szkoda, że żyjemy w świecie gdzie czytanie jest na tyle mało popularne, że za snoba uchodzi osoba czytająca dłuższy tekst niż np. artykuł w gazecie czy notka na blogu.
  • jestem snobem bo czytam.

2 komentarze:

  1. Zgadzam się z tym, że poloniści (i cała ta podstawa programowa) skutecznie odstraszają od czytelnictwa. Już od pierwszej klasy podstawówki. Prawda jest taka, że jeśli młody człowiek nie zacznie czytać z własnej woli czegoś ciekawszego niż "Zaczarowana zagroda", to już od najmłodszych lat będzie mówił, że nienawidzi czytać.

    Co do tego snobizmu, mam trochę inne zdanie. Chociaż może po prostu otaczają mnie inni ludzie. Mam wielu znajomych, którzy lubią czytać i wymieniać się literackimi wrażeniami. A co do tych, którzy nie czytają, to wydaje mi się, że nas - zagorzałych czytelników - traktują z dystansem, ale nie wrogością. Niektórzy wręcz się wstydzą tego, że są w tej kwestii ignorantami i może dlatego nie chcą się z nami zacieśniać stosunków. Nigdy osobiście nie spotkałam się z wrogością wymierzoną w moje uzależnienie od książek, chociaż pewnie są na świecie osoby na tyle ograniczone, że może im przeszkadzać takie hobby. Jeśli masz z takimi do czynienia, to nic, tylko ich wyśmiać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, nieczytający trochę nie wiedzą co z nami zrobić.

    Jeśli mam być szczery zdarzyło mi się raz, że ktoś przekonywał mnie, że nie czytając robi dobrze. Z rozmowy wynikało, że zdaniem tej osoby czytanie jest wręcz czyjąś wadą. Ale tak, jak mówię zdarzyło się to dokładnie raz i nie chcę generalizować, że każdy nieczytający taki jest.

    OdpowiedzUsuń