czwartek, 27 listopada 2014

Recenzja: Nowy Patrol - Siergiej Łukjanienko

Mam niejasny sentyment do rosyjskiej literatury. W Rosji nigdy nie byłem, języka nie znam, a w poprzedniej epoce rodzice nie byli komuchami więc obce mi jest jakieś uwielbienie względem Rosji jak i w ogóle tamtejsze realia. A jednak zarówno rosyjskie Metro jak i Patrole bardzo mi leżą. I zupełnie nie umiem wyjaśnić z czego to się bierze.

Do przeczytania tej książki podszedłem metodycznie. Najpierw przeczytałem "stare" Patrole, czyli pierwsze cztery książki serii. Okazało się, że mimo, że czytałem je już kiedyś, to dość słabo pamiętam fabułę. A to dobrze. Z przyjemnością sobie odświeżyłem, bo to moim zdaniem jedne z najlepszych książek fantasy ever. Po latach przerwy autor postanowił wrócić do cyklu. Czy nowa książka daje radę? No jak nie jak tak.

Jak zwykle u Łukjanienki mamy dostajemy 3 opowiadania. Tym razem są ze sobą powiązane w bardziej oczywisty sposób niż w poprzednich częściach. W zasadzie cała książka od początku do końca opowiada jedną historię. Na lotnisku pojawia się prorok. Jest to rzadki Inny, którego celem jest wieszczenie, ze 100% skutecznością, jakiś ważnych dla ludzkości zdarzeń. Przykładowe proroctwa to pojawienie się rock'n'rolla czy minispódniczki ale też Wojna w Zatoce Perskiej. Sprawy istotne, wiadomix... No więc pojawia się prorok, 10 letni chłopak, który wieszczy spadek samolotu, którym miał lecieć. A tu nic! Samolot doleciał na miejsce. W tak zwanym międzyczasie, na tym samym lotnisku, pojawia się zupełnie nowy rodzaj Innego - Tygrys. Przypadek? Nie sądzę! Czego chce Tygrys? Jak brzmi główne proroctwo młodego proroka? Jaka w tym wszystkim jest rola Antona, maga ponad kategoriami, któremu brakuje doświadczenia? O tym właśnie jest książka Łukjanienki.

Jedną z rzeczy, która bardzo mi się podoba to opisy przyrody. Mamy do czynienia z Rosją nowych czasów. Rosją, która ogląda dr. House'a i ściąga pirackie mp3 z torrentów i która podróżuje do Londynu i na Tajwan. Jako, że w Rosji nigdy nie byłem, to trudno mi taką Rosję sobie wyobrazić... zawsze, myślałem, że Rosja, czy to współcześnie czy kilkanaście lat temu przypominałą Polskę z lat 80 lub wczesnych 90. Brudno, smutno, samochody lokalne, bo z zachodu za drogie, w sklepach bieda, nie ma Coli, bo Cola jest wymysłem z USA, wszędzie kolejki i ludzie walą wódę na ulicy.

Zastanawiam się czy z takim samym zdziwieniem kraje zachodnie obierają to, że w Polsce można na luzie w sklepie kupić Colę, a Internet wcale nie jest "na korbkę". Pewnie tak.

Anyway, Nowy patrol nie jest odgrzewanym kotletem, bardzo ładnie się broni. Przedstawia historię, którą w razie potrzeby można kontynuować w kolejnych częściach serii. I na to właśnie liczę.
Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz