środa, 10 grudnia 2014

Recenzja: Chłopcy 3: Zguba - Jakub Ćwiek

Jeśli ktoś liczy na obiektywną recenzję nowej części Ćwiekowych Chłopców to zdecydowanie źle trafił. Od lat wśród znajomych opowiadam jak to Kłamca, Ciemność Płonie czy Liżąc Ostrze to najlepsze polskie książki ever, a autor na pewno tarza się w dolarach i cyckach zarobionych na sprzedaży bestselerów. Także ostrzegam: nie zamierzam w jakikolwiek sposób być obiektywny. Co nie znaczy, że zamierzam milczeć na temat tego co mi się nie podobało.

Chłopcy to cykl książek przedstawiający dalsze losy bandy Piotrusia Pana. Oto Dzwoneczek i tytułowi Chłopcy jako gang motocyklowy przeżywają swoje nowe przygody, mieszkając w parku rozrywki "Nibylandia", pukając laski, czasem obijając komuś mordę. Tylko sam Piotruś i jego Wendy przedstawieni jako postaci negatywne.

Nie chcę za bardzo zdradzać fabuły, wyjaśniając kto z kim i dlaczego, bo za to się idzie do piekła... więc czytać i nie zadawać głupich pytań. Powiem tylko tak: książka mówi o tym, że dorosłość nie musi oznaczać dojrzałości. W pewnym momencie życia, człowiek pozbywa się dziecinnej naiwności, co nie znaczy, że od razu musi stać się nudnym dorosłym. Książka nie jest aż tak zabawna i wesoła jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać.

Anyway...nigdy w gangu motocyklowym nie byłem więc trudno mi potwierdzić czy w Polsce mamy do czynienia z tego typu zachowaniami, ale mam nieodparte wrażenie, że przedstawiony w książkach Ćwieka gang ma być groteskowy jak w kiczowatych filmach z lat 80 produkcji USA. Ale czy to źle? Oh hell no! Dzięki temu, że przedstawiony gang jest, nazwijmy to, medialny to mogłem się w ogóle do niego jakoś odnieść. Bohaterowie, przez postronnego obserwatora zostali by odebrani jako negatywni(bo gang), jednak czytelnik się do nich przywiązuje, lubi ich i przeżywa razem z nimi ewentualne troski, niepowodzenia jak i zaliczone laski.

Tu dygresja. Czytając książkę zastanawiałem się czy można pisać o gangu motocyklowym nie używając przekleństw, bo nie ukrywam, że książka jest miejscami wulgarna, tzn. bohaterowie używają np. słowa "kurwa" tu czy ówdzie... W każdym razie, doszedłem do wniosku, że pewnie można pisać bez przekleństw. Tylko po co? Gang to jednak gang, a nie koło gospodyń wiejskich lepiących pierogi.

Jeśli chodzi o formę, to pierwsze dwie książki były zbiorem opowiadań luźno ze sobą powiązanych. Najnowsza część to już pełnoprawna powieść, mająca opowiadać jedną historię. Schemat ten jest znany z cyklu o Kłamcy to znaczy:
  • pierwsza książka - super opowiadania, jest hajs i fejm dla autora, 
  • druga książka - opowiadania ze wspólnym wątkiem fabularnym, 
  • trzecia książka - powieść zakończona cliffhangerem,
  • czwarta książka - powieść i zakończenie całego cyklu.
Jeśli mam być szczery, to forma jest moim zdaniem największą wadą zarówno Chłopców, jak i wcześniej Kłamcy. Nie miałbym zupełnie nic przeciwko temu, żeby Chłopcy(i Kłamca) powstawali do końca świata jako zbiory niebanalnych opowiadań powiązanych ze sobą jedynie bohaterami lub jakimś pobocznym wątkiem fabularnym. Trochę jak we współczesnych serialach z USA. Bo to co jest u Ćwieka najciekawsze to jak jego bohater poradzi sobie w nietrywialnej sytuacji. Opowiadania mają to do siebie, że są krótkie i zróżnicowane, przez co i nietrywialnych sytuacji jest objętościowo więcej - co opowiadanie to jedna.

W skrócie(nomen omen... jak przeczyta książki to się dowie!) wolę chyba serial niż film. Czyli zbiór opowiadań niż wielotomową powieść. Nie mniej... Czytać! Jarać się! Lajkować Kubę na fejsie! Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz