sobota, 17 stycznia 2015

Książka, której nie przeczytam: Sześć Sekund

W nowym roku nowy cykl niebanalnych wpisów o książkach, których nigdy nie przeczytam bo nikt ich nie chce napisać. Wiadomix - hajsy to zarabiać chce każdy, tylko pisać nie ma komu ;) Tytuł Sześć Sekund jest fikcyjny jeśli istnieje książka o tym tytule, to na pewno nie jest na zadany poniżej temat. Tyle tytułem wstępu.

Sześć Sekund to książka opowiadająca o akcji szturmowej specjalnego oddziału komandosów lub antyterrorystów. Wyobraźmy sobie taką, dość prostą fabułę. W jakimś hotelu terroryści wzięli zakładników, zebrali ich w sali bankietowej, zaminowali się i teraz czekają na spełnienie swoich żądań typu: uwolnienie swoich ziomków z więzienia, 100 mln dolarów i samolot z pełnym bakiem na lotnisku. Nie można do nich w żaden sposób podejść bo się wysadzą, a do zaminowania się użyli tyle ładunków wybuchowych, że mogli by wysadzić pół Manhattanu. Sztampa rodem z kina akcji lat 80.

Prezydent/senator/inny władny wysyłają negocjatora i przy okazji specjalny oddział AT, żeby zabezpieczał teren "imprezy". To wszystko dzieje się w pierwszym rozdziale i w zasadzie niema większego znaczenia dla dalszej historii. Ciąg dalszy książki od względem fabularnym, może być równie miałki... żadnych superinteligentnych superbrodziejów, żadnego drugiego-trzeciego dna. Żadnego komentarza społecznego czy próby usprawiedliwiania terrorystów. To nie jest książka obyczajowa.

Kluczowa nie jest fabuła a dokładny opis tego gdzie w danej chwili znajduje się dany żołnierz. Mam tu na myśli naprawdę dokładny opis, do tego stopnia, że książka mimo iż opisuje fikcyjną akcję AT to mogła by służyć jako podręcznik do nauki przyszłych dowódców. Istotne jest dlaczego dany żołnierz jest tam gdzie jest, jakie są jego zadania i co widzi - w ten sposób można by dostarczać fabułę do czytelnika. Np. jeden snajper gdzieś tam widzi jedną część budynku, drugi snajper drugą, więc czytelnik sam składa sobie obraz całego zdarzenia. Chciałbym taką książkę, gdzie cała akcja i właściwa fabuła trwałaby tytułowe 6 sekund, i wyrażona była by jednym słowem: "wchodzimy". A potem tylko opisy zsynchronizowanych strzałów snajperów, huk wywarzanych drzwi i odgłos padających ciał.

1 komentarz:

  1. "huj wywarzanych drzwi" to rzeczywiście może być interesująca książka :D

    OdpowiedzUsuń