wtorek, 17 marca 2015

Recenzja: Sługa Boży - Jacek Piekara


Story time! Są okolice roku 2002-2003. Byłem wtedy w liceum, a ciężki to był czas. Chciałem mieć brodę, a ona nie chciała rosnąć. Chciałem podrywać laski, ale one jakby mniej chciały być podrywane przez typa bez brody, za to z długimi włosami i jarającego fajki(dziś wiem, że to tylko o brodę chodziło, nie oszukacie mnie - ja swoje wiem!). Chciałem grać na perkusji, ale matka pozwoliła tylko na gitarę. Najmniej chciałem się uczyć, co chcąc, nie chcąc przekładało się na zawrotną średnią ocen w okolicy 3,0. Czasy kujoństwa i stypendiów za wyniki w nauce na studiach miały dopiero nadejść.

W każdym razie był to też czas gdy, wraz z ludźmi w tzw. klimacie(dziś powiedzielibyśmy geeków, fanów fantastyki) pretensjonalnie jaraliśmy się czytaniem Dobrych(przez duże D) książek. Ja czytałem Pratchetta, ktoś tam jarał się Tolkienem, ktoś jeszcze inny Sapkiem. Mniej więcej w tym czasie wszyscy jaraliśmy się Achają Ziemiańskiego. Z lektur liczył się tylko Bułhakow i Mistrz i Małgorzata, bo wiadomo.. był Szatan, były wiedźmy, były momenty. Piszę, że jaraliśmy się pretensjonalnie, bo nie oszukujmy się... mając 16-17 lat każda płyta której słuchasz jest Dobra, a ta której nie słuchasz jest obiektywnie Zła. Podobnie jest z książkami, filmami i w zasadzie wszystkim. Trudno jest nastolatkowi u progu dorosłości zrozumieć, że pieprzy głupoty i za mało świata jeszcze widział, żeby się na poważne tematy wypowiadać.

Anyway... w tym jakże ciekawym czasie po raz pierwszy trafił w moje ręce Sługa Boży Jacka Piekary, książka którą postanowiłem sobie niedawno przypomnieć. Piekara przedstawia alternatywny świat, w którym to Jezus zamiast umrzeć na krzyżu, zszedł z niego i ogniem i mieczem(zbieżność przypadkowa) pokarał swoich wrogów. Głównym bohaterem serii jest Mordimer Madderin, licencjonowany inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu, który zarówno mieczem jak i modlitwą walczy z demonami, okultystami i wszelkiej maści heretykami. A czasem i z nadgorliwym, nieuczciwym klechą, bo tych Mordimer nie lubi niemal równie bardzo jak heretyków.

Sługa Boży to zbiór kilku dość krótkich opowiadań z pogranicza fantastyki i literatury detektywistycznej. Zanim dojdzie do faktycznego przesłuchania grzesznika, Inkwizytor musi ustalić czy podejrzany jest winny. Mamy do czynienia, ze zbieraniem dowodów, przesłuchaniami i prowokacjami, aby ustalić kto tak naprawdę jest winny oddawaniu się heretyckim praktykom. Piekara daleki jest od propagowania obrazu Inkwizytora torturującego niewinnych ludzi "w imię wiary". Jak zauważył sam główny bohater: przy odpowiednich torturach niewinny człowiek przyzna się nawet, że jest zielonym osłem w pomarańczowe ciapki.

Ciekawe podejście do tematu Inkwizycji czy też w ogóle Wiary. Mamy do czynienia z bohaterem, który autentycznie wierzy w to, że torturując grzesznika pozwala mu dokonać spowiedzi i odkupić swoje winy, a paląc go na stosie pozwala pozwala mu na nowo zjednoczyć się z Bogiem. Można spodziewać się jakiejś propagandy zarówno prokościelnej(palenie heretyków) jak i antykościelnej(Jezus zszedł z krzyża), ale Sługa Boży to nie jest traktat dotyczący zasadności Wiary(czy też religii), a jedynie bardzo przyzwoicie przemyślane fantasy. Zejście Jezusa z krzyża jest równie dobrym budulcem świata, jak to, że istnieją Hobbity, Orki i pierścienie które można zniszczyć tylko w tym jednym, jedynym miejscu.

Jeśli lubisz lekkie fantasy z ciekawą historią, dającym się lubić bohaterem i okazjonalnymi zatargami z demonami/wampirami/okultystami, to ta, jak i kolejne części cyklu(Młot na Czarownice, Miecz Aniołów), są dla Ciebie. Polecam na 100%.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz