niedziela, 18 października 2015

Recenzja: Opowieści z meekhańskiego pogranicza: Północ - Południe - Robert M. Wegner


    Książki Wegnera zdążyli polecić już chyba wszyscy, a z tyłu okładki ładnie prezentuje się lista kilkunastu nagród, które Autor zdobył za swoją twórczość. Poczytalnik oczywiście jako nonkonformista, nie będzie czytał książek tylko dlatego, że są dobre. Co to, to nie, panie Autorze! Pomimo tego, że książkę kupiłem wiele miesięcy temu, musiałem ją najpierw wyhodować na półce. Czy warto było czekać?

    Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe to zbiór 8 opowiadań podzielonych, zgodnie z podtytułem książki na dwie części - połowa z nich dziej się na północnej, połowa na południowej granicy Meekhańskiego Imperium. Obie części nie są w zasadzie powiązane, mają różnych bohaterów, co powoduje że opisują zupełnie różne problemy.

    Część Północna zaczyna się jakby miała być przygodową opowieścią o oddziale armii i typowych dla armii problemach: pójść i komuś spuścić łomot. Czasem dostać jakiś rozkaz, który trzeba będzie złamać, bo wydał go głupi dowódca. Czasem samemu dostać łomot. Ot takie standardowe żołnierskie tematy.

    Nic bardziej mylnego; z czterech opowiadań tylko jedno tak naprawdę dotyczy walki jako takiej, ale nie jest to walka współczesna wydarzeniom w książce, a przedstawiona jest jako wspominki jednego z bohaterów. Swoją drogą właśnie to "wspominkowe" opowiadanie przyniosło Autorowi nagrodę Zajdla w 2013 roku. I jeśli mam być szczery podobało mi się najmniej, chyba jeszcze nie dorosłem do czytania opisów bitew. Pozostałe trzy opowiadania w tej części są naprawdę godne polecenia, jedno z nich dotyczy dyplomacji, drugie to zagadka detektywistyczna w małej wiosce, a trzecie dotyczy poszukiwań pewnego plemienia.

    Część południowa to zupełnie nowy bohater - wojownik z plemienia, które nigdy nie pokazuje twarzy obcym. A jeśli już ją ktoś zobaczy, musi umrzeć. O tym(i o walkach bogów) w takim telegraficznym skrócie są cztery opowiadania, które jak mniemam mają być przedstawieniem bohatera i wstępem do jakiejś większej całości. Nie zapominajmy, że im dalej w Wegnera tym mniej opowiadań, a więcej powieści - trzeci i czwarty tom meekhańskiej sagi jak podejrzewam łączą ze sobą wątki z pierwszych dwóch tomów.

    Warto też napisać, że Wegner w swoich opowiadaniach się nie patyczkuje i jeśli ktoś ma zginąć to ginie, a jeśli ma zostać pobity to zostaje pobity i nie zawsze dobro zwycięża. Czasem źle się dzieje tym, którzy nie mogą się bronić - opóźnionym umysłowo dzieciom, albo niemowlakom zabitym przez oszalałą matkę, więzioną w piwnicy brodząc po kolana w gównie. Życie to nie bajka.

    Przyczyną moich potencjalnych problemów w odbiorze tej książki była fala upałów która nawiedziła Polskę w te wakacje. Zmęczony mózg myślał tylko o chłodzie, a nie o fabule, co na pewno odbiło się na finalnym "jaraniu się" książką. To nie jest tak, że ta książka jest zła, o nie! Jest dobra, nawet bardzo, ale liczyłem na książkę wybitną(smutna buzia). Nie mniej bardzo polecam. 

    Do zobaczenia na wschodniej granicy Meekhanu!

    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz